Bar i restauracja z dala od głównych szlaków. Zamówiliśmy tylko napoje i sałatkę, ponieważ mieliśmy już rezerwację na kolację później. Zamówiliśmy mojito (prawdopodobnie najlepsze, jakie kiedykolwiek piłem!) i smoothie waniliowe. Smoothie było tak naprawdę bardziej mlecznym koktajlem, ale było pyszne i miło było znaleźć mrożony napój bezalkoholowy. Jest tuż nad wodą i mają kilka stolików, przy których można zanurzyć stopy w piasku. Cieszyliśmy się, że przy tak pięknym, czystym miejscu nad wodą ceny były rozsądne. Na pewno tu wrócimy.
Jedzenie tutaj jest bardzo przeciętne w porównaniu do innych miejsc na wyspie. Zamówiliśmy burger Batata, który był dobry, oraz przekąski nachos, które były po prostu nudnymi chipsami z serowym sosem Totinos wylewanym z słoika i niewielką ilością dodatków. Nie świeży ser, nie "ładowane". Nasza kelnerka nie była zadowolona, że nie zamawialiśmy alkoholu. Obsłużyła inną parę, która przybyła po nas, ich napoje, zanim przyniosła nam wodę. Miała w ręce wodę i prawie ją im podała. Zrobiła to, gdybym nie spojrzał na nią z miną "w końcu nasza woda". Atmosfera mogłaby się wydawać przyjemna. Jest na plaży, naprawdę w zatoce, w której nie jest łatwo się popływać, a nie powinno się, ponieważ są tam tablice ostrzegawcze o niebezpiecznej faunie, czyli rekach. Połowa stolików stoi na piasku, co jest miłym doświadczeniem, ale to jedyny atut. NIE MA NIC do zrobienia wokół tej restauracji. Trzeba będzie jechać. I postawili ogromny szyld "uwielbiam batatę", blokujący widok na ocean. To absolutnie nie ma sensu.