Obcy bez dowodu osobistego/identyfikatora, z słabymi umiejętnościami komunikacyjnymi przy wejściu przeszukają twoją torbę i nie wpuszczą cię, jeśli masz 2 torby chipsów ziemniaczanych o wartości 4 euro. Wprowadzające w błąd informacje na znaku przy wejściu.
Byłem dość podekscytowany wizytą w Ploce po raz pierwszy. Niestety, traktowanie, którego doświadczyłem przy wejściu, zepsuło zabawę i wpłynęło na moją decyzję, aby w przyszłości unikać tego miejsca. Przy wejściu pewna pani mamrotała coś w rosyjskim. Zapytaliśmy, czy mówi po angielsku, potwierdziła, ale jej angielski był całkowicie niezrozumiały. Jakoś zrozumieliśmy, że prosi o przeszukanie naszej torby (osobiste rzeczy i 2 torby chipsów ziemniaczanych) i wskazała na znak przy wejściu, który mówi "zakaz pikniku".
Próbowaliśmy jej wyjaśnić, że dwie torby chipsów ziemniaczanych nie są uważane za "piknik", tylko przekąskę. Ponieważ nie mogliśmy z nią rozmawiać po angielsku, poprosiliśmy o kierownika. Obsługa ciągle powtarzała, że kierownik jest w danej chwili zajęty. Udało mi się jednak znaleźć go, gdy siedział i pił z innym facetem, który przedstawił się jako właściciel miejsca. Rozmowa z kierownikiem i właścicielem była bezsensowna, niegrzeczna i nieprofesjonalna. Przerywali mi, zbaczali z tematu na niezwiązane kwestie i koncentrowali się na swoich monologach.
Zarówno kierownik, jak i właściciel potwierdzili również, że w ich świecie dwie torby chipsów ziemniaczanych są uważane za "piknik". Moim wrażeniem jest, że biznes w tej chwili się nie kręci, skoro muszą kłócić się o cztero-eurową przekąskę. Nie wracam do tego miejsca i mam nadzieję, że zarząd poszuka w internecie terminów "piknik" i "przekąska", aby zrozumieć różnicę między nimi.
Mój syn i ja, którzy podróżujemy z Wielkiej Brytanii, uwielbialiśmy to miejsce. Ma w sobie wszystko: czystą wodę do pływania, dobre leżaki, strefę basenową, restaurację z dobrą jedzeniem, a nawet strefę basenową 18+ z DJ-em. Gorąco polecam.