4 noce w raju... to była koronacja naszego pobytu na Seszelach i ustawiła nowy, najwyższy poziom wakacji, którego prawdopodobnie nie da się pobić przez bardzo, bardzo długi czas. Co za odosobnienie i idealnie odizolowana wyspa. Byliśmy tylko my, nieskazitelny biały koralowy piasek i ciepły Ocean Indyjski czekający na odkrycie. A przed i po naszych zmaganiach w ciepłym morzu mogliśmy rozkoszować się luksusem, którego nic nie może dodać w naszej wspaniałej willi. Zawsze w idealnym porządku. Więc jeśli zdarzyłby się dzień z nie najlepszą pogodą, nadal jest mnóstwo miejsca, aby się zrelaksować. Ciepło pogody i morza mogło być tylko pielęgnowane przez opiekę, którą zapewniał personel: cokolwiek jest Twoim ulubionym zajęciem: sport wodny, natura, spa czy wykwintne jedzenie... to tam jest. Jedyny smutny punkt: musieliśmy znów odejść.
Piękna wyspa, wspaniały personel, ale wille są stare i przestarzałe. Jakby mieszkać u dziadków w 3-gwiazdkowych warunkach. Nie warte swojej ceny.