Byliśmy w restauracji Cap Sa Sal kilka razy. Za każdym razem cieszyliśmy się doskonałym jedzeniem i świetną obsługą. Tym razem nasz kelner Carlos przeszedł samego siebie, aby nam pomóc i sprawić, że poczuliśmy się dobrze. Siedzieliśmy na tarasie, w otwartej części bez zadaszenia, ciesząc się spektakularnym widokiem. Podczas lunchu, przewidując deszcz, Carlos przygotował dla nas stół w części tarasu z zadaszeniem — więc gdy zaczęło padać, po prostu płynnie zmieniliśmy miejsce i kontynuowaliśmy lunch… Mała rzecz, ale znaczyła wiele. Kochamy tam chodzić!
Mieliśmy wysokie oczekiwania względem Cap Sa Sal, szczególnie biorąc pod uwagę jego oszałamiającą lokalizację, ale nasze doświadczenie niestety było jednym z najgorszych, jakie mieliśmy podczas jedzenia na mieście — i całkowicie zepsuło nasz ostatni wieczór w okolicy.
Zarezerwowałem telefonicznie w ostatni czwartek na godzinę 20:00 na poniedziałek (wczoraj wieczorem). Rozmowa zakończyła się wyraźnym potwierdzeniem i podziękowaniem — wszystko wydawało się w porządku. Po 35- do 40-minutowej jeździe (co kosztowało nas około 85 euro) przyjechaliśmy, tylko po to, by usłyszeć, że nie ma rezerwacji. Sprawdzając system, rezerwacja na moje nazwisko była wyszarzona. Menadżer twierdził, że wysłano mi e-mail, aby to zweryfikować — niemożliwe, ponieważ nigdy nie podałem adresu e-mail podczas rozmowy. Następnie zmienił opowieść, mówiąc, że musiałem otrzymać telefon lub SMS, co dokładnie sprawdziłem — nic.
W rezultacie nie było wolnych stolików na tarasie (główny powód, dla którego wybraliśmy tę restaurację), a my utknęliśmy przy stole w rogu obok wejścia, z kiepskim widokiem przez brudne okno. Menadżer był lekceważący i nie wykazał żadnych chęci wynagrodzenia błędu czy niedogodności.
Starając się nie pozwolić, by to zepsuło nasz wieczór, zostaliśmy — ale sytuacja tylko się pogarszała. Kiedy próbowaliśmy zacząć od ostryg, przeglądając resztę menu, kelner nieuprzejmie powiedział, że musimy zamówić wszystko naraz. Kiedy powiedzieliśmy, że nie chcemy się spieszyć, po prostu odszedł w trakcie rozmowy. Próbowaliśmy nawet przekręcić sytuację, rozmawiając z innym kelnerem i mówiąc, że mamy nadzieję na nowy start i uratowanie wieczoru. Jego odpowiedź? “Z**ane Holendrzy” po hiszpańsku, a potem niegrzeczny gest — jakbyśmy nie rozumieli.
Zgłosiliśmy incydent menedżerowi, ale znów brak odpowiedzialności. Zmierzył się z kelnerem, który oczywiście zaprzeczył, a menadżer stanął po jego stronie. Żadnych przeprosin. Żadnej troski.
To miejsce może mieć widok, ale z pewnością nie ma personelu ani obsługi, która zasługuje na taką scenerię. Menadżer był tak samo nieprofesjonalny jak kelnerzy — niegrzeczny, niew pomocny i nieuczciwy.
Zrób sobie przysługę: skip przereklamowanego widoku i idź do którejkolwiek z niesamowitych lokalnych restauracji w Begur, gdzie ludzie faktycznie dbają o jedzenie, obsługę i doświadczenie.