Musisz mieć wojskową kartę identyfikacyjną, aby skorzystać z obiektu. Panuje tu spokojna atmosfera, czyste morze i rozsądne ceny.
Jako rodzina emerytowanych żołnierzy mieszkających w Tracji, przyjeżdżam do obozu wojskowego tak długo, jak pamiętam, ale niestety, w ostatnich latach przechodzi on okres hańby. Kiedy odwiedziliśmy go w zeszłym tygodniu, zdecydowaliśmy, że nigdy nie wrócimy. W środku jest okropnie zdegenerowany tłum, który jakoś dostaje się z zewnątrz. Kiedyś mieliśmy przyzwoite, godne i zabawne chwile jako rodziny wojskowe, ale teraz nigdy nie wiadomo, kto jest wpuszczany. To rzekomo oboz wojskowy, ale w środku jest dziesiątki niewykształconych cywilów. Kiedy pływasz w morzu z rodziną, słyszysz przeklęte i niestosowne rozmowy otaczającego tłumu. Mówisz o ludziach, którzy budują prowizoryczne schronienia na plaży, by wyglądało to jak plaża publiczna, ludziach plujący w morze, ludziach pływających w spodniach. Nigdy nie widziałem nikogo pływającego w takim ubraniu i w spodniach nawet na plażach publicznych. Jak taki duży tłum, w przeciwieństwie nawet do najdalszych plaż publicznych, zdołał się wcisnąć do obozu wojskowego, to tajemnica. Jedzenie to hańba, a obsługa praktycznie nie istnieje. Uwierz mi, zamawiasz cztery herbaty, ale nie potrafią zrealizować wszystkich czterech zamówień. Nawet jeśli by to zrobili, potrzeba by tysiąca świadków, aby to zrealizować. Idziesz po lody, a odpowiedź brzmi: lody się roztopiły, nie możemy ich sprzedać. Kiedyś mieliśmy dyskotekę, chodziliśmy tam, by posłuchać muzyki, porozmawiać i się bawić, ale teraz, z jakiegoś powodu, drzwi są zamknięte. Od lat stoi puste, wstyd. Straciło całą swoją szlachetność, oboz, który nie pokazuje postępu i co roku cofa się.