Zfaktycznie trafiliśmy tam przypadkiem. Recepcjonistów zaskoczyła nas nieco nasza obecność. Nie wiedzieliśmy, że to miejsce składa się w 95% z długoletnich obozowiczów. Odwiedzający dzienni są raczej rzadkością. Ale cieszyli się z nas i wszyscy byli bardzo mili. Mieliśmy potem ładne, płaskie miejsce. Stosunek ceny do jakości był świetny. Jest tam bardzo cicho, tuż nad jeziorem. Sanitarne obiekty były w porządku i czyste. Rano były bułki, które również były bardzo dobre i było ich ładny wybór. Ale sklep jest otwarty tylko do 10:00. Do Malchow jest około 5 kilometrów.
Z plusów: była JEDNA pralka i suszarka, które działały. Toalety i prysznice były w porządku. W przeciwnym razie: ogromny kemping, niewłaściwie przystosowany dla obozowiczów namiotowych jak my. Musieliśmy dzielić gniazdko (za dodatkową opłatą, oczywiście) z innymi ludźmi. Restauracja zamyka się o 19:45, a nie o 21:00, jak było reklamowane. Przyjechaliśmy o 19:40 i powiedziano nam, że nie możemy zjeść. Sklep był zamknięty, ponieważ był to niedziela. Ponieważ podróżowaliśmy na rowerach, a wieś jest oddalona o ponad 5 km, nie mogliśmy zjeść prawdziwego posiłku. 😭 Na domiar złego mieliśmy bardzo nietaktownych sąsiadów, którzy robili hałas do późna w nocy, a potem inni sąsiedzi przejęli z muzyką z systemu dźwiękowego do po 1:30 w nocy. A my zapłaciliśmy 50€ za noc dla czterech osób w dwóch małych namiotach. Bez samochodu, bez przyczepy, bez RV, tylko rowery. Mieliśmy mieć wifi, ale nigdy nie powiedziano nam hasła... Nigdy więcej!