Już tam byliśmy. Menadżer potwierdził nam po 2, może o 14:15. Po przyjeździe o 14:05 czekamy na tarasie: jest piękny (zobacz zdjęcie) pomimo olbrzymiego upału. O 14:30 zwolni się stolik. Menadżer daje nam 2 papierowe podkładki i 2 worki z sztućcami i serwetkami, i zaprasza nas do usiągnięcia. Brak szklanek, brak menu. Po chwili zatrzymujemy kelnera, aby go zdobyć. Inne stoliki zostają zwolnione, są sprzątane i nakryte szklankami, mimo że nie ma innych oczekujących. Nikt nawet nie pyta nas, czy po oczekiwaniu 45 minut przy niemal 40° chcemy przynajmniej butelkę wody i dwie szklanki. Na podłodze poniżej i obok naszego stolika są zagięte papiery i serwetki używane przez tych, którzy byli przed nami. Czekamy do pięciu minut przed trzecią. Potem wstajemy i, w teraz już w połowie pustej sali, wychodzimy, bez żeby ktokolwiek nas o cokolwiek zapytał. Taras jest piękny.
Zawiedzeni postawą właściciela i tym, jak byliśmy traktowani!
Wczoraj wieczorem skontaktowaliśmy się telefonicznie z lido, aby zarezerwować 5 parasoli i dowiedzieć się, czy możliwe jest zjedzenie lunchu na miejscu lub zakup jedzenia na wynos. Po wielu próbach nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Dziś rano udaliśmy się bezpośrednio na plażę i udało nam się zarezerwować nie 5 parasoli, ale tylko 4, ponieważ nie było dostępnych innych blisko siebie. O godzinie 11:00 przyjechaliśmy na miejsce, zapłaciliśmy (nie otrzymując żadnego potwierdzenia czy rachunku), spokojnie zgłoszę to odpowiednim osobom, mamy wszystkie dowody, i zostaliśmy zaprowadzeni do naszych parasoli. Po półtorej godziny pracownik powiedział nam, że z powodu błędu parasol musi zostać zwolniony, ponieważ został błędnie zarezerwowany dla innych osób. Zrozumieliśmy sytuację, ale po kolejnej pół godzinie poproszono nas o rozmowę z właścicielem, który kazał nam opuścić dodatkowo dwa parasole (dziwnie jak na godzinę lunchową) i pozostać z 10 dorosłymi i 4 dziećmi w wieku od 4 do 9 lat, pod jednym parasolem. W związku z tym odebraliśmy to jako odejście i właściciel z dużą arogancją nie chciał znaleźć żadnego innego rozwiązania niż zwrot pieniędzy. Chciałbym, żebyś sobie wyobraził/a, jak o 14:15 opuszczamy plażę z dziećmi, aby pójść gdzie indziej, poniesione upokorzenie zasługuje nie tylko na złą opinię, ale nawet coś gorszego, ale powtarzam, że zajmę się tym odpowiednimi organami, jesteśmy uprzejmi i nie rozwiązujemy spraw na siłę, dla niego wszystko skończyło się dobrze, bo inni mogliby zareagować znacznie gorzej. Ponadto życzę waszym pracownikom dobrej pracy, bo wiemy, jakie poświęcenia podejmują, i że błędy mogą się zdarzyć. Wina leży po stronie właściciela, który nie potrafił znaleźć właściwego rozwiązania na plaży z parasolami praktycznie całkowicie pustymi o tej porze.