Dziś rano byliśmy na plaży, a ja wysłałem syna, aby kupił dwie pizze margherita. Dałem mu pieniądze i powiedziałem, żeby poszedł do Lido Tirreno, ponieważ pamiętałem, że jadłem tam pizzę na obiad dwa lata temu. Zadzwonił do mnie i powiedział, że każda z nich kosztuje 7 €. Zapytałem go także o cenę pizzy z ziemniakami, 10 €. Wyraźnie powiedział "pizza" dwa razy. W końcu powiedziałem mu, żeby wziął dwie margherity.
Kiedy wrócił, znalazłem dwie "pizze", które niczym nie przypominały pizzy i nawet bez paragonu. Wróciłem do restauracji, żeby wyjaśnić: za 14 € spodziewałem się dwóch prawdziwych pizz, a nie dziwnego, nieregularnego ciasta.
Najpierw powiedzieli mi, że to "to samo ciasto, ale inny kształt", potem powiedzieli, że robią "pinzę" i że jest to napisane na znaku (którego mój syn, który wszedł tylko po dwie pizze, oczywiście nie widział). Ale nikt nie pomyślał, żeby powiedzieć: "Patrz, już nie robimy klasycznej pizzy, tylko inny rodzaj." Słowo wystarczyłoby. Wyjaśnienie.
Prawda? Nie byliście jasni. I wykorzystaliście naiwność młodego człowieka, żeby sprzedać produkt, który nie odpowiadał temu, co zamówiono.
Na zewnątrz bardzo grzeczna dziewczyna miała mi oddać moje pieniądze. Ale przerwał jej (domniemany) właściciel, który krzyknął: "Gdzie jest napisane, że muszę oddać ci moje pieniądze?", "Nie możesz bez paragonu!" — paragonu, którego nawet mi nie daliście. Nie mamy tutaj produktów do wyrzucenia!! Powinienem zadzwonić na policję skarbową, bo widząc młodego człowieka, nawet nie daliście mu paragonu.
Nie tylko kulinarny żart, ale także arogancka i niegrzeczna postawa.
Droga Pani, prawdziwa różnica między kimś, kto pracuje z pasją, a kimś, kto myśli tylko o zysku, to przejrzystość, szacunek i pokora. A nie, to nie jest rzymska pinza, a przede wszystkim, nie jest fair sprzedawać jedno za drugie. Ci, którzy kupują, mają prawo wiedzieć, co dostają. I decydować.
To nie tylko zła pizza. To kwestia szacunku. Uczciwości. Godności w pracy.
Przyjeżdżam tutaj na wakacje od 20 lat i nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło!!
Dołączam również zdjęcie.
Nigdy więcej
Odpowiadam tutaj na odpowiedź właściciela, ponieważ Google nie pozwala na bezpośrednie komentarze. Nie chcąc wywoływać kontrowersji, ale broniąc zasady sprawiedliwości, która w tym przypadku nie została uszanowana.
Przede wszystkim, mój syn ma 13 lat; nie jest 8-latkiem, który nie rozumie, co mówisz. Kilka razy pytano go o cenę pizzy, a nikt mu nie powiedział, że już nie sprzedajecie tradycyjnej pizzy, lecz tylko pinsa. Może robicie to od 10 lat, ale jeśli ktoś przyjeżdża z zewnątrz, powinno być jasne, że ten produkt nie jest już dostępny. Więc nie, to nie było nieporozumienie z naszej strony, ale brak jasności z waszej strony. Jeśli klient otrzymuje produkt inny niż zamówiony, ma pełne prawo do żądania wyjaśnienia. Ton, w jakim moje skargi zostały potraktowane — frazy takie jak "nie mamy produktów do wyrzucenia", "następnym razem bądź bardziej ostrożny przy zakupach" czy "żadnych głupków" — pokazują, że nie praktykujecie pokory, o której mówicie. Szacunek należy się nie tylko tym, którzy pracują, ale także tym, którzy płacą i decydują się kupić od was. Nie pozwolę nikomu, tym bardziej jej, powiedzieć, że ci na wakacjach nie mogą sobie pozwolić na odpowiedzenie tym, którzy pracują. Szacunek działa w obie strony.
My również pracujemy: mój mąż codziennie jest w kuchni, a gdy klientowi coś się nie podoba, robi to ponownie bez kłótni lub poprawia to i nie śmie arogancko odpowiadać.
Kto płaci, ma prawo wiedzieć, co dostaje i być traktowany sprawiedliwie. Czego nie potraficie! Powodzenia!
niestety kuchnia nie idzie w parze z personelem
Na urodziny męża zarezerwowałem stolik na zewnątrz z prośbą o to, co mi zapewniono... niespodzianka! wieczorem przydzielono nam stolik na środku rzędu.
oczywiście odeszliśmy (również dlatego, że byliśmy klientami i nie spodziewaliśmy się takiego traktowania)
Kawaler Giuseppe (obecnie na emeryturze) nie popełniał "takich błędów"