Wilder Brooks
Nieznający się na plażowaniu
Chata jest naprawdę piękna i dobrze utrzymana, ale niestety brakuje jej jakiejkolwiek atmosfery. Dodatkowo, nieprzyjazne podejście francuskiego właściciela sprawia, że czuje się to jak ciężar być tam, co może tłumaczyć, dlaczego wielu pracowników wydaje się ponure. Usłyszeliśmy o dwóch innych gościach, którzy mieli z nią nieporozumienie. Ponadto, na menu jest dostępna tylko jedna opcja na kolację, która jest znacznie droższa w porównaniu do innych miejsc, które odwiedziliśmy na Madagaskarze. Chociaż brak bieżącej wody nie jest czynnikiem decydującym, byłoby mądrzejsze zaoszczędzić pieniądze i odwiedzić Petera Pana na plaży po drugiej stronie wioski. Oferuje on znacznie niższą cenę, a także bieżącą wodę, prąd oraz różnorodne i pyszne menu łączące kuchnię włoską i malgaską.
Zamówiłem drinka i zapytałem o hasło do wifi: pani powiedziała, że nie może mi go podać, ponieważ nie zatrzymuję się w ich hotelu. Powiedziałem jej, że naprawdę potrzebuję połączenia internetowego, ponieważ w wiosce, w której się zatrzymywałem, nie było internetu, z lokalnymi ludźmi. Nie przejęła się tym. Nawet zaoferowałem, że zapłacę jakieś pieniądze za korzystanie z internetu przez 15 minut: nie było mowy. Gdy inny gość hotelowy usłyszał rozmowę, zaoferował mi hotspot z telefonu, abym mógł skorzystać z internetu. Przyjeżdżając do miejsca takiego jak Madagaskar, gdzie jest dużo ubóstwa, lubię pomagać ludziom, dając im jedzenie, wodę, ubrania i trochę pieniędzy. Widok lokalnej kobiety, która nie pomaga turyście w potrzebie krótkiego połączenia internetowego, jest bardzo smutny.